|
Blog Roberta Błońskiego
Blog > Komentarze do wpisu
Gramy u siebie......niesie się po całej Bratysławie. Półmilionowa stolica Słowacji staje się powoli biało-czerwona. Staromiejskie bary opanowane są przez polskich fanów, którzy śpiewają, że „to miasto do nich należy". Z racji braku zainteresowania meczem ze strony Słowaków, stadion Tehelne Pole również będzie dziś biało-czerwone. Proporcje mają wyglądać tak, że dwa tysiące Słowaków będzie próbowało zakrzyczeć liczniejsze siły rywala. Mówi się o sześciu-ośmiu tysiącach Polaków. Skład wciąż nie jest znany dziennikarzom i kibicom. Spekulujemy jednak, że nie będzie żadnej, wymuszonej, zmiany. A kontuzjowanego Jakuba Wawrzyniaka zastąpi na lewej obronie Jacek Krzynówek. Choć wariant z Grzegorzem Wojtkowiakiem też jest prawdopodobny. Wtedy skrzydłowy Wolfsburga, który nie ma sił na 90 minut, wszedłby po przerwie. Poza tym będzie bez zmian, choć w niedzielę trener Beenhakker osłupiał, jak usłyszał prośbę Pawła Brożka. Napastnik Wisły poprosił o pozwolenie na...opuszczenie drużyny, by spotkać się z żoną. Prośbę argumentował tym, że nie widział swojej drugiej połówki trzy tygodnie (napięty kalendarz Wisły). Leo się zgodził i dodał, że Brożek może jechać i może również już... nie wracać. Na co oczywiście lekko zawstydzony wiślak nie przystał. A pani Brożkowa spotkała się z mężem w hotelu „Piramida" w Tychach. Była chwila, by kadrowicze mieli czas dla najbliższych. Niedziela poświęcona była krótkiemu treningowi, po nim kadrowicze pojechali na kręgle. To było tzw. „team building" i odreagowywanie po wygranej z Czechami. Nie chcę zapeszać, ale jeśli Polska wygra za parę godzin w Bratysławie, mundial w RPA będzie zdecydowanie bliżej niż dalej. Po czterech meczach zespół Beenhakkera będzie miał dziesięć punktów, a - jak mówił selekcjoner - do awansu wystarczą 21-22 oczka. Co to oznacza? Ni mniej, ni więcej, że jeśli Polska wygra trzy kolejne spotkania (dwa z Irlandią Północną i jedno z San Marino) będzie miała 19 punktów. I przed sobą wyjazdowe mecze w Słowenii i Czechach oraz pojedynek u siebie ze Słowakami. Najpierw trzeba jednak ich pokonać na Tehelnym Pole. Rzadko kiedy Polska ma okazję nie wstydzić się za swój obiekt reprezentacyjny. Po przaśnym obiekcie w Sarravalle (San Marino) teraz kolejna reprezentacja ma zdecydowanie gorszy obiekt reprezentacyjny od Stadionu Śląskiego. To też jakaś pociecha. Na mokrej murawie najwięcej zależeć będzie dziś od środkowych pomocników. Jeśli Roger, Murawski i M. Lewandowski zneutralizują największą słowacką gwiazdę, Hamsika, wtedy łatwiej będzie wykorzystać to, że nasi rywale grają z rozbitą defensywą. Jakoś mam przeczucie, że dziś swoje okazje będą mieć i Brożek i Sosin, który na treningach jest ponoć bezbłędny. środa, 15 października 2008, robert_blonski1973
Komentarze
2008/10/15 17:55:05
Gramy u siebie i w (prawie) takim samym składzie gramy. JEDNA ZMIANA W JEDENASTCE NA SŁOWAKÓW
2008/10/15 17:59:36
Rzeczywiście terminarz wygląda zachęcająco. Ale gdzie byśmy byli, gdyby z Czechami się nie udało? Przypominam, że awansuje zwycięzca grupy. Radzę się nie trzymać kurczowo progu 21/22, bo dużo zależy od tego z kim będziemy bezpośrednio rywalizować o awans.
@11stka - przestań się tanio lansować. Jak dla mnie twoja strona trafia do filtra. 2008/10/15 18:11:23
Do Redakcji
Gazety Wyborczej (ale list otwarty, żeby nie pozostał zamknięty) Droga Redakcjo, Na wstępie naszego listu bardzo serdecznie przepraszamy, że pozwalamy sobie pisać do Szanownych Panów Redaktorów i równie Szanownych Pań Redaktorek o kibolach z Poznania. Ale tak jakoś smutno nam się zrobiło, bo Gruby, to pisze u Was o nas same złe rzeczy. Rodzice nam zawsze mówili, że nie wolno mówić o kimś źle, jeśli się nie wie, czy komuś nie robi się krzywdy. Mama i tata Grubego na pewno uczyli go tego samego. Przecież wszystkie dzieci nasze są, a ten kolega, co tak o nas dużo pisze, pewnie zna tą piosenkę. Oj w ogóle, to ten kolega, to musi znać dużo piosenek. Mamy nam ostatnio czytały, że nawet był na koncercie Iron Maiden, co to był w Warszawie, jak Legia miała grać z Polonią. Ale się narobiło, bo podobno Stadion Gwardii to żenada, nie nadaje się na takie imprezy. Mimo trudnych warunków w powietrzu była wyczuwalna wzajemna sympatia. Bez względu na wiek czy wygląd każdy mógł czuć się członkiem wielkiej wspólnoty. Na Legii było inaczej, w powietrzu unosił się jeden wielki bluzg. Skąd taka różnica? Fani Maidenów kochają swoich idoli i ich muzykę, ludzie chodzący na Legię kochają tylko samych siebie. Gruby się mocno wkurzył na legionistów i my to się wcale nie dziwimy. No bo to ładnie tak krzyczeć, i skakać, i w ogóle?! No przecież wielka wspólnota Maidenów, to dużo lepiej niż kibolstwo. Łe tam, my to nie rozumiemy, co to jest, to kibolstwo, ale strasznie to musi być złe, bo koledzy Grubego też tak piszą. No niechże by inaczej jak mawiają nasze babcie. Uuuu, bo babcia to poważna sprawa tak mówią u nas, w Poznaniu. Ale w Poznaniu to też jest wcale nie lepiej. Gruby tak pisze, a się na tym zna. Tak ostatnio o nas napisał: Do zarządu Legii chcę się zwrócić z apelem. Negocjujcie sobie z kim chcecie za pośrednictwem kogokolwiek chcecie. Cokolwiek zrobicie pamiętajcie o jednym - nie kopiujcie Poznania pod żadnym pozorem. Niech nas zburzą, niech nas spalą, niech zostaną tu same krzyże jak na poznańskiej płachcie. Wszystko będzie lepsze niż wiejska atmosfera jak ta w Poznaniu. (...) Nie sądziłem bowiem, że szowinizm lokalny może być źródłem takiego chamstwa. Akurat tak się składa, że Warszawa całkiem niedawno było mocno zniszczona i to wcale nie z powodu trzęsienia ziemi. Te trzy kropki w nawiasie, to tata Marcina nam wpisał, ale nie mówi po co. Ale my to już teraz nie wiemy, co myśleć, bo niedawno byli u nas Panowie z zagranicy. Jeden taki, co gra w Szwajcarii w takim mieście jak Warszawa, nazywa się Josip Colina i mówił, że Kibice Lecha byli wspaniali i bardzo wspierali swoją drużynę. Gdyby nie oni gospodarze strzeliliby pewnie tylko trzy albo cztery bramki. To sobie pomyśleliśmy, że jak on jest obrońcą, to na pewno chciał obronić kumpli, żeby koledzy z podwórka na nich nie krzyczeli, że przegrali z naszymi 6:0. Bo to przecież poruta jak diabli! 2008/10/15 18:14:21
Remis nie będzie złym wynikiem, jeśli chodzi o perspektywy awansu. Obyśmy nie przesadzili z frontalnym atakiem od początku spotkania. Zagęścić środek pola dokładnie jak z Czechami i czekać na szanse z kontry, co mając takich zawodników jak Kuba czy Brożek powinno zdać egzamin. Kontry to klucz do sukcesu. Będzie dobrze, najważniejsze to nie przegrać.
2008/10/15 18:24:35
czesc II
Potem przyjechali tacy z Austrii. Milenko Acimovic mówił, że Słyszeliśmy, że jutro stadion ma się wypełnić po brzegi. Wiemy, że Lech ma bardzo dobrych kibiców, którzy licznie przychodzą na mecze i w Poznaniu zawsze jest bardzo gorąca atmosfera. Sporo o tym słyszeliśmy, a Sabolcs Safar: Wiemy, że trybuny zapełnią się do ostatniego miejsca. Słyszeliśmy, że na meczach panuje tu wspaniała atmosfera, ale jesteśmy na to przygotowani. Nie wiemy, kto im to wszystko mówił. Przecież nie Gruby? Smutno im potem było, bo raz to oni wygrali z naszymi, a potem nasi z nimi. I co też oni wygadywali! Znowu obrońca musiał bronić kumpli, bo mówił, że Publiczność była niewiarygodna, zaimponowali mi tym zaangażowaniem. Tata Marcina nam podpowiada, że to był Franz Schiemer. I jeszcze jeden, taki z trudnym nazwiskiem. Napiszemy powoli, żeby się nie pomylić M a m a d o u D i a b a n g. Pffff, on to dowalił do pieca (Marcin tak mówi): Kibice tutaj byli fantastyczni, głośni i zdeterminowani. Pokazali wielką klasę. Z tymi klasami to nie wiemy już wcale, o co mu chodziło. Jeden od nas Krzysiek Kotorowski mówił, że to chyba nie o szkołę chodziło. Krzysiek wie, bo z nimi gadał, jak im chciał u nich oddać zapalniczki. No fajne chłopaki są w tej Austrii, bo Krzyśkowi na meczu pożyczali. I nie chcieli żeby im oddawać. To Krzychu dał sędziemu, bo pewnie się bał, że mama go w domu opieprzy, że wziął bez pytania. I tak sobie myślimy, że te chłopaki, to oni po polsku nie mówią i dlatego gadają coś innego niż Gruby. Ale tata Marcina mówi, że na meczu był Rafał Ulatowski i opowiadał, że Dziś kibice nie pierwszy raz i zapewne nie ostatni pokazali klasę. Zawsze powtarzam, że z przyjemnością przyjeżdżam na Bułgarską, bo zawsze jest pełen stadion i bardzo dobra oprawa i Kolejorz zawsze gra tu bardzo dobrze.. Ale ten to jest mądrala, bo kiedyś tu pracował. Bez łachy! No to zapytaliśmy Michała Janotę, co to gra w Holandii, o co tu chodzi, a on się głupkowato cieszy, że tu nie przyjedzie, bo kibice Lecha to by nas zjedli. No co też on gada przecież kibole nie jedzą piłkarzy! To wie nawet gruba Magda z Łazarza (może jakaś koleżanka tego Grubego od Was?). Droga Redakcjo, Napiszcie nam, o co chodzi temu Grubemu. Bo my to tak sobie myślimy, że on wcale nie jest gruby, tylko rudy i złośliwy, ale Pani podobno u Was mówiła, że nie można się przezywać. Musimy już kończyć, bo tata Marcina bierze nas na Bułgarską. Zanim poznaliśmy Grubego, to lubiliśmy tam chodzić, ale teraz to już się boimy. A co jak reszta 24 tysięcy naszych kumpli też się przestraszy? To kto będzie chodził na mecze? Może przyślecie nam kogoś od Was? Jak by się 3 tysiące na pół podzieliło, to na pewno będzie cisza i spokój. I wreszcie się Gruby od nas odczepi. Tylko nie mówcie mu, że do Was napisaliśmy, bo to podobno mazgaj Pa! Ejbry z Wiary Lecha 2008/10/15 18:32:25
w odpowiedzi na słabą satyrę listu otwartego.
Filozoficznie. Lech Poznań nie istnieje bez Legii Warszawa. Istnienie Lecha ma sens tylko wtedy gdy jest Legia. W Poznaniu i tak sezon stracony (nawet mimo awansu do pucharu), bo nie udało się z Legią wygrac. Dla tego klubiku z prowincji liczy się tylko mecz z Legią. |
|
Nie, no to już jest szczyt gdybosiejstwa. Mamy siedem punktów, a ten już liczy, że właściwie to jeszcze trochę i już mamy 19 pkt. Zakład, że po 7 meczach NIE BĘDZIEMY mieli 19 punktów, Panie wizjonerze?