Blog Roberta Błońskiego
RSS
niedziela, 28 grudnia 2008

To musiało kiedyś nastąpić. Wygrywanie i porywanie tłumów w nieskończoność było niemożliwe. Adam Małysz ma za sobą najgorsze dwanaście miesięcy startów w XXI wieku czyli odkąd stał się legendą jeszcze za sportowego życia. Ani razu nie był na podium Pucharu Świata. Trzykrotnie nie kwalifikował się do drugiej serii konkursowej czyli nie zdobywał punktów. Sezon 07/08 skończył na dwunastym miejscu. Najlepsze osiągnięcie to czwarta lokata na skoczni, która zawsze mu sprzyja czyli Wielkiej Krokwi. Poza tym miejsca pod koniec pierwszej lub początku drugiej dziesiątki. Wczoraj w Oberstdorfie był 18. w kwalifikacjach do pierwszego konkursu Turnieju Czterech Skoczni...

Kończy się rok wlewania optymizmu w serca kibiców, dawanie nadziei, że wielka forma jest tuż, tuż. Nie przyszła późną zimą 2008, ani końcówką jesieni tego roku. Teraz wypadł nawet z drugiej dziesiątki PŚ.

Nie pomogły zaklęcia i odważne, ale desperackie działania prezesa PZN Apoloniusza Tajnera. Zrobił wszystko po swojemu. Zwolnił Fina Hannu Lepistoe, powierzył kadrę Łukaszowi Kruczkowi, namówił do powrotu do ścisłej współpracy fizjologa, doktora Jerzego Żołądzia. Chciał wskrzesić „team Małysz” bis. Taki, jak na początku wieku, kiedy Adam wygrywał złote medale MŚ, cztery Kryształowe Kule za PŚ czy medale olimpijskie.

Na razie pomysł nie wypalił.

Choć Małysz ma rewelacyjne wyniki testów siły i mocy, to jednak odbicie nie jest już takie, jak kiedyś. Błysk zmatowiał, a do liderów PŚ brakuje kilkunastu metrów. Szwankuje technika, trwa poszukiwanie rozwiązań. Wielki Mistrz podchodzi do wszystkiego z uśmiechem, ale nic innego mu nie pozostało. Skoki mają go cieszyć, a finalnym punktem kariery będą igrzyska w Vancouver. Małysz marzy o złocie na najważniejszej z imprez. Wszystko inne już ma.

Po igrzyskach raczej skończy karierę. Skończy się jego epoka w polskim sporcie, skoczka jaki już w historii się Polsce nie zdarzy.

Rok 2008 zapowiedział początek końca tej epoki. 2009 bardziej rozczarowujący być chyba nie może. Małysz wygrywać przestał, ale ciężko uwierzyć, że naprawdę i że na zawsze. Że licznik zatrzymał się na 38 zwycięstwach w PŚ i 74 miejscach na podium. Pogodzimy się na dobre chyba dopiero wtedy, gdy definitywnie odłoży narty do swojego muzeum w Wiśle.

 

20:05, robert_blonski1973
Link Komentarze (16) »
wtorek, 09 grudnia 2008

Najpierw byli sędziowie. Oni brali łapówki. Czyli Antoni F. ze Stalowej Woli, Marek M. z Ciechanowa, Robert W. z Warszawy, Krzysztof S. z Tarnowa. Zbigniew M. z Piły zgłosił się do prokuratury sam. Do listy zatrzymanych dołączyli ostatnio arbitrzy międzynarodowi czyli Jarosław Ż z Bydgoszczy i Grzegorz G. z Radomia. Dla uściślenia: M. z Piły i S. z Tarnowa to też byli już międzynarodowi. Ale Ż. i przede wszystkim G. to absolutna czołówka krajowa. O, ile zatrzymania Ż. można się było spodziewać, o tyle G. - pierwszy polski sędzia zawodowy - to sensacja.

Po znanych sędziach przyszedł czas na rozpoznawalnych przez kibiców obserwatorów i działaczy. Czyli Wita Ż. z Warszawy czy Krzysztofa P. z Poznania, Kazimierza F. z Olsztyna (szef OZPN), Wojciecha W. z Wielkopolski (jako dyrektor Arki), Jacka M. (prezes Arki Gdynia).

Od nich ślad zaprowadził do trenerów. I to już tych z górnej półki czyli Dariusza W. z Warszawy czy Janusza W. z Warszawy. Albo Andrzeja W. z Konina (były trener bramkarzy Lecha, asysten Dariusza W.).

Rodzi się naturalne pytanie: kiedy czas na piłkarzy. Najbardziej przecież zainteresowanych skutkami korupcji (zwycięzcy dostawali za kupione mecze premie, przegrani brali kasę za „podłożenie się”). Do tej pory najbardziej znany przyypadek to Mariusz U. z Bełchatowa (zatrzymany za korupcję w Zagłębiu Sosnowiec) i Zbigniew W. (w rundzie jesiennej Śląsk, ale zarzuty ma za sezon 03/04, kiedy grał w Lechu).

Skoro postawiono zarzuty czołowym sędziom, obserwatorom, działaczom i trenerom nie ma chyba siły, by w tym gronie nie znaleźli się piłkarze. Na pewno ci bardziej znani niż U. czy W.

14:23, robert_blonski1973
Link Komentarze (9) »
środa, 03 grudnia 2008
 

Cztery Kryształowe Kule za triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

 

Dwa medale olimpijskie w Salt Lake City (srebrny i brązowy).

 

Pięć medali mistrzostw świata. Cztery złote (jeden w Lahti w 2001 roku, dwa w Predazzo w 2003 i jeden w Sapporo w 2005 r.) plus jeden srebrny (Lahti'01).

 

Jeden wygrany Turniej Czterech Skoczni (2001).

 

Do tego dziesiątki niezapomnianych konkursów i 38 zwycięstw w Pucharze Świata (więcej tylko Nykaenen). Do tego 19 drugich miejsc i 17 trzecich. Razem 74 razy na podium PŚ (więcej tylko Ahonen i Nykaenen)

 

I jeszcze dwa triumfy w Letniej GP.

 

Najbardziej, dla mnie, wzruszający moment - ucałowanie śniegu na zeskoku w Zakopanem po wygranym konkursie w 2002 roku, tuż przed igrzyskami...

 

W środę, 3 grudnia, Adam skończył 31 lat.

Do życzeń wszystkiego radosnego, podziękowania. Za emocje i wzruszenia na skoczniach świata w XXI wieku J



Zobaczyć, na żywo, wszystkie medale i dekoracje wręczania Kryształowych Kul - dla dziennikarza -  bezcenne.

16:26, robert_blonski1973
Link Komentarze (17) »