Blog Roberta Błońskiego
RSS
niedziela, 14 lutego 2010

Nigdy nie zamieszczam swoich zdjęć na blogu.

Dziś robię wyjątek, bo i okazja wyjątkowa - po ośmiu latach Adam Małysz wrócił na olimpijskie podium.

Wywalczył ÓSMY medal na wielkiej imprezie (cztery razy mistrz świata, dwa razy wicemistrz olimpijski, raz wicemistrz świata i raz brązowy medalista olimpijski).

Zdobył też cztery Puchary Świata.

Startował na DWUNASTU wielkich imprezach (ośmiu MŚ - 95, 97, 99, 01, 03, 05, 07, 09, a teraz jest na czwartych igrzyskach - 98, 02, 06, 10). Zważywszy, że medale zdobywał wyłącznie w XXI wieku to bilans ma imponujący - osiem krążków w dziewięciu startach. A przed nim jeszcze jeden konkurs olimpijski (w następną sobotę). I za rok start w MŚ w Oslo.

Tak wygląda wywalczony w Vancouver srebrny olimpijski medal Adama  Małysza. Ze sportowym i olimpijskim pozdrowieniem dla tych, którzy w ten medal Małysza wierzyli i dla tych, co nie wierzyli :-)

 

 

06:54, robert_blonski1973
Link Komentarze (3) »
piątek, 12 lutego 2010

Osiem skoków treningowych (środa, czwartek i piątek), niewiele wyjaśniło w kwestii konkursu o pierwszy złoty olimpijski medal w Vancouver. Na skoczni normalnej emocje będą do ostatniego skoku.

Sprawdziłem, kto największych kandydatów do złota (Simon Ammann, Gregor Schlierenzauer, Thomas Morgenstern, Adam Małysz) z którego jechał rozbiegu i jakie osiągał wyniki. Oczywiście na podium może się znaleźć też ktoś spoza tej czwórki (Jacobsen, Ahonen, któryś z Niemców), ale walka o złoto powinna rozegrać się między Szwajcarem, dwoma Austriakami i Polakiem.

ŚRODA

Trening pierwszy. Ammann: belka startowa 18, odległość 104,5 m; Schlierenzauer: belka 18, 101 m; Morgenstern: belka 18, 103 m; Małysz: belka 18, 102,5 m. Najdalej: Stefan Hula: belka 25, 108 m. Belkę startową zmieniano cztery razy (28, 25, 22, 20 i 18).

Trening drugi. Ammann: belka 17, 105,5 m; Schlierenzauer: belka 17, 103,5 m; Morgenstern: belka 17, 105 m; Małysz: belka 17, 104 m. Najdalej: Anders Jacobsen (Norwegia): belka 19, 107 m. Belkę startową zmieniano dwa razy (22, 19 i 17)

Trening trzeci. Ammann: belka 18, 106,5 m; Schlierenzauer: belka 18, 102,5 m; Morgenstern: belka 18, 106,5 m; Małysz: belka 18, 101 m. Najdalej: Ammann. Belkę startową zmieniano raz (20, 18).

CZWARTEK

Trening pierwszy. Ammann: belka 22, 99,5 m; Schlierenzauer: belka 22, 92,5 m; Morgenstern: belka 22, 94,5 m; Małysz: belka 22, 102 m. Najdalej: Kalle Keituri (Finlandia): belka 24, 104 m. Belkę startową zmieniano raz (24, 22).

Trening drugi. Ammann: belka 22, 102,5 m; Schlierenzauer: belka 22, 102 m; Morgenstern: belka 22, 106,5 m; Małysz: belka 24, 109,5 m. Najdalej: Małysz. Belkę startową zmieniano sześć razy (22, 24, 26, 28, 26, 24, 22)

Trening trzeci. Ammann: nie skakał; Schlierenzauer: belka 23, 102,5 m; Morgenstern: belka 23, 104 m; Małysz: belka 23, 105,5 m. Najdalej: Małysz. Belkę startową zmieniano raz (20, 23).

PIĄTEK

Trening pierwszy. Ammann: belka 20, 109 m; Schlierenzauer: belka 20, 105 m; Morgenstern: belka 21, 108 m; Małysz: belka 21, 103 m; Najdalej: Ammann. Belkę startową zmieniano cztery razy (25, 23, 21 i 20).

Kwalifikacje: Ammann: belka 16, 103 m; Schlierenzauer: belka 17, 107 m; Morgenstern: belka 17, 105,5 m; Małysz: belka 19, 105,5 m. Najdalej: Schlierenzauer. Belkę startową zmieniano cztery razy (21, 19, 17, 16).

22:26, robert_blonski1973
Link Komentarze (2) »
czwartek, 11 lutego 2010

Podczas ubiegłorocznych MŚ w Libercu było tak: Justyna Kowalczyk najpierw zdobyła brązowy medal na 10 km techniką klasyczną, potem wywalczyła dwa medale złote - w biegu łączonym i na 30 km techniką dowolną.

Na koniec MŚ trener Aleksander Wierietielny opowiedział nam taką historię: „Po przyjeździe do Liberca musiałem wybrać koszulki dla zawodników, serwismenów i trenerów. Leżały rozrzucone w biurze akredytacyjnym. Dla Justyny szukałem najdłużej. Aż wreszcie znalazłem koszulkę z numerem, który chciałem. Czyli 111. Rozumiecie dlaczego? Przyjechaliśmy tu po trzy złote medale, trzy razy miała być pierwsza. Nie udało się. Ale jeszcze kiedyś się nam uda. Koszulkę z Liberca zabierzemy na igrzyska do Vancouver”.

W środę, przed przyjazdem Justyny Kowalczyk na pierwszy trening na olimpijskiej trasie podszedłem do kontenera polskiej ekipy. Podczas igrzysk będzie służył Justynie za przebieralnię, a jej serwismenom do odpowiedniego przygotowania nart.

Drzwi wyglądały tak:

Trójkę zaklejono oczywiście nieprzypadkowo. Wszak ta kabina należy do absolutnego numeru jeden na świecie w kobiecych biegach narciarskich.

07:02, robert_blonski1973
Link Komentarze (2) »
środa, 10 lutego 2010

Tyle ważyły przeróżne przyrządy dla reprezentacji skoczków narciarskich, które szóstego lutego dotarły do wioski olimpijskiej. Ważyły więc prawdopodobnie zdecydowanie więcej niż cała drużyna naszych skoczków razem wzięta i to w kombinezonach (Adam Małysz, Kamil Stoch, Stefan Hula, Krzysztof Miętus i Łukasz Rutkowski). Nawet odliczając zawarty w bagażu sprzęt dla jedynej polskiej alpejki na igrzyska, Agnieszki Daniel-Gąsienicy.

- Kombinezony mieliśmy ze sobą, każdy w swoim bagażu - opowiadał Łukasz Kruczek. - W bagażu, który tyle ważył, przyjechał do nas sprzęt dla serwismenów, żeby dobrze przygotowali narty i wszystko co uznaliśmy, że może nam się tutaj przydać do trenowania. A więc specjalne wózki z których skoczkowie się odbijają, równoważnie, płotki czy nawet monitory... Nie wiem, z czego skorzystamy, a czego nie. Ale wolimy mieć więcej niż żeby nam czegokolwiek brakowało.

Kruczek wierzy, że wszyscy zawodnicy, którzy wystąpią w sobotnim konkursie indywidualnym zakwalifikują się do trzydziestki. Co to oznacza? W grudniu Kruczek mówił tak: - Żeby walczyć o złoty medal w konkursie drużynowym, czwórka zawodników musi być w czołowej dziesiątce. O srebro - w dwudziestce. O brąz - w trzydziestce.

 

06:43, robert_blonski1973
Link Komentarze (1) »
sobota, 09 stycznia 2010

Przypadkowy upadek kilometr przed metą sobotniego biegu na 10 km techniką dowolną spowodował, że Justyna Kowalczyk straciła prowadzenie w Tour de Ski i klasyfikacji generalnej PŚ. Absolutnie jednak nie straciła szansy na to, by w niedzielę odzyskać wszystkie łupy. Ostatni etap TdS kończy się morderczym podbiegiem na Alpe Cermis.

Polka ruszy na trasę jako druga. Majdić będzie miała nad nią 31,4 sek przewagi. Trzecia - 25,1 sek za Justyną ruszy Włoszka Arianna Follis. Po kolejnych 40 sekundach wystartuje Finka Aino-Kaisa Saarinen.

Zapowiada się kapitalna walka o podium - oto, jakie miejsca i rezultaty uzyskiwały cztery faworytki tegorocznego TdS w poprzednich trzech edycjach imprezy podczas podbiegu na Alpe Cermis.

Rok 2007: 8. Follis 35.04,9; 12. Kowalczyk 35.33,0; 17. Majdić 35.48,1; 24. Saarinen 36.19,5

Rok 2008: 7. Follis 35.33,5; 18. Kowalczyk 36.18,3; 22. Majdić 36.54,8; 25. Saarinen 37.02,9

Rok 2009: 4. Kowalczyk 35.54,8; 14. Follis 36.57,9; 15. Saarinen 37.02,4; 16. Majdić 37.12,3

W 2008 roku Polka biegła chora, z anginą i na antybiotyku. Tour de Ski ukończyła na wpół przytomna. Gdyby nie dobiegła do mety, straciłaby wszystko, co wcześniej zyskała. Takie były wtedy reguły FIS - żeby zachować premie i punkty wywalczone we wcześniejszych etapach należało być sklasyfikowanym w każdym starcie.

W tym roku jest inaczej - można wycofać się w dowolnym momencie zachowując wszystkie zdobyte bonusy.

- Jak się w niedzielę obudzi z gorączką to nie puszczę jej na tę górę - zapowiedział w piątek trener Aleksander Wierietielny.

- Skoro tak, to nawet jeśli będę miała gorączkę, to nie powiem trenerowi o niej. Nie po to leciałam te siedem etapów w dziewięć dni, żeby nie wbiec na Alpe Cermis. Dla mnie nie musiałoby być tych slalomów, wolałabym nawet lecieć pionowo pod górę. Byle szybciej się to skończyło - mówiła z uśmiechem Justyna.

Sobotni upadek przy pracy jeszcze bardziej ją zmotywuje do niedzielnej wspinaczki.

14:35, robert_blonski1973
Link Komentarze (6) »
czwartek, 07 stycznia 2010

Justyna Kowalczyk zdeklasowała rywalki w zaliczanym do Tour de Ski biegu na 5 km techniką klasyczną i prowadzi klasyfikacji generalnej imprezy. Jest też liderką Pucharu Świata.

Bardzo wesoła była konferencja prasowa w Toblach. Obok uśmiechniętej Justyny usiadła wiceliderka TdS, Słowenka Petra Majdić. - Szatan, nie dziewczyna, urodziłaś się do tego biegu, co? - pytała Majdić. Polska biegaczka, świetnie mówiąca po angielsku, przytaknęła.

Później prowadząca konferencję zapytała Majdić o taktykę na sobotni bieg na 10 km techniką klasyczną ze startu wspólnego. - Justyna, mamy jakąś taktykę? - zwróciła się Majdić do Kowalczyk. Polka tylko się uśmiechnęła. - Tak, tak, wiem. Ty od początku do końca pobiegniesz najszybciej jak potrafisz. Zawsze to robisz, nie dajesz wytchnienia. Trudno, to ja i będę musiała polecieć na najszybciej jak umiem - mówiła Słowenka...

Zapytana o czwartkowy start, Kowalczyk powiedziała, że miała jeden cel: „dojechać do mety i nie umrzeć gdzieś po drodze na trasie”.

Na piątek, który jest wolny, obie biegaczki (liderki TdS i Pucharu Świata) mają identyczne założenia: odpocząć i do syta się najeść.

18:10, robert_blonski1973
Link Komentarze (1) »

Z zasypanej śniegiem i pochmurnej Austrii przejechałem do skąpanych w słońcu Włoch, gdzie w Toblach (czwartek) i Val di Fiemme (sobota i niedziela) Justyna Kowalczyk walczy o podium Tour de Ski.

Każdy kolejny sezon w Pucharze Świata polska biegaczka miała lepszy. W każdym osiągała coś, czego nie zdobyła w poprzednim. W lutym 2009 roku została podwójną mistrzynią świata, w marcu zdobyła dwie Kryształowe Kule za PŚ.

Ale w Tour de Ski, najbardziej prestiżowej imprezie biegaczy narciarskich (dziesięć dni, osiem startów, trzy kraje) nigdy nie stała na podium. Rok temu była czwarta. W tym, jeśli nie zdarzy się nic nieprzewidzianego, na pewno będzie lepiej. Patrząc na jej formę, trudno oprzeć się wrażeniu, że jak już wdrapie się na podium TdS, to od razu na jego najwyższy stopień.

Na razie jest murowaną faworytką czwartkowego biegu na 5 km techniką klasyczną. Na tym dystansie i to „klasykiem” nie ma sobie równych na świecie. Startuje o 15.56,30. Kilkanaście minut i liderka Pucharu Świata będzie na mecie. Rywalizacja zapowiada się kapitalnie - w dużej formie są również Słowenka Petra Majdić, Włoszka Arianna Follis i Finka Aino-Kaisa Saarinen.

13:41, robert_blonski1973
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 14 grudnia 2009

W weekend internetowe portale obiegła wiadomość, że sobotni mecz Celtiku Glasgow z Motherwell obejrzał na stadionie w Szkocji trener bramkarzy reprezentacji Polski Jacek Kazimierski.

- Bzdura, nie byłem w Szkocji. Nie wiem, skąd wzięła się ta absurdalna plotka. Jeszcze nie podpisałem kontraktu z PZPN, więc o żadnym oglądaniu kadrowiczów nie ma mowy - mówił Kazimierski podczas gali tygodnika "Piłka Nożna".

Boruc zagrał słabo, jego zespół wygrał  3:2, ale 29-letni bramkarz zawinił przy pierwszym golu dla Motherwell.

14:12, robert_blonski1973
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 07 grudnia 2009

Ciekawostka znaleziona na stronie skijumping.pl, której autorem jest pan Bohdan Żurowski.

Adam Małysz debiutował w PŚ czwartego stycznia 1995, w Turnieju Czterech Skoczni na skoczni Bergisel w Innsbrucku. W Lillehammer przekroczył barierę 70 kilometrów przelecianych w konkursach PŚ na nartach!

Adam startował w 305 konkursach. Po zsumowaniu wszystkich długości jego skoków, odległość wynosi 70 kilometrów i 19,5 m. To tyle, co z jego rodzinnej Wisły do Katowic albo z Warszawy do Skierniewic. Średnia odległość jednego skoku Małysza w każdym konkursie to prawie 115 m.

Gdyby założyć, że skoczkowie startujący w PŚ lecą ze średnią prędkością 90 km/h (na skoczniach normalnych prędkość jest mniejsza, na mamucich przekracza 100 km/h na progu) to Adam unosił się w powietrzu około 46 minut. 70 km w 46 minut? Samochodem na pewno nie byłoby szybciej.

Ile kilometrów Adam przeleciał w ciągu całej kariery - wliczając w to wszystkie skoki kwalifikacyjne, treningowe czy podczas różnych innych imprez - tego nie jest w stanie zliczyć nikt.

16:23, robert_blonski1973
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 grudnia 2009

Kamil Stoch siódmy, Adam Małysz ósmy, Krzysztof Miętus 12., a Marcin Bachleda 15. - to wyniki niedzielnego konkursu w Lillehammer.

Tak wysoko czterech Polaków zimą nie było nigdy w historii.

Gdyby to był olimpijski konkurs drużynowy Polska zdobyłaby...złoty medal. Wyprzedziłaby Niemców i Austriaków.

Kiedy trener Łukasz Kruczek mówił przed sezonem, że liczy na medal w drużynówce w Vancouver wielu uśmiechało się  pod nosem. A naprawdę wierzył w to (i wierzy) tylko prawdopodobnie Kruczek, jego asystenci oraz zawodnicy.

Na razie, w trzech pierwszych konkursach PŚ, punkty zdobyło pięciu Polaków. Małysz zajął miejsce na podium.

A tydzień temu Justyna Kowalczyk wygrała sprint w Kuusamo i była liderką PŚ w biegach...

Olimpiada w Vancouwer za dwa miesiące. Czy będą to najbardziej niezapomniane igrzyska w historii? Mogą być...

19:05, robert_blonski1973
Link Komentarze (4) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13